|
 |
Podsumowanie Gdańskich Otwartych Zawodów Bulderowych 2000/01
7 Kwietnia, w sobotę, miała miejsce piąta i zarazem ostatnia edycja zawodów
boulderowych w sezonie zimowym 2000/01. Był to najcieplejszy dzień tej
wiosny i przyszło mniej zawodników niż na poprzednie edycje. Ci, którzy się
nie pojawili, zapewne opalali swe przerośnięte plecy na Murkach, w Rutkach
lub Lubonicach.
A na sali Politechniki Gdańskiej panowała wspaniała atmosfera. Większość
łojantów oprócz oglądania dróg zajęta była układaniem planów na imprezę po
zawodach. Dopiero straszliwe jęki spadających, jak dojrzałe pulpety w sosie
własnym, mocarzy ściągnęły uwagę wszystkich na cztery eliminacyjne problemy.
I. Na niewielkim przewieszeniu, na końcu drogi przed klamami topowymi,
czyhały w ukryciu dwa niewielkie oblaki i tylko zdecydowane i desperackie
ruchy gwarantowały sukces.
II. Tu, na około 25% przewieszeniu, po kilku ruchach po odciągach na kancie
nagle każdy z nierozważnych śmiałków znajdował swe muskularne ciało dziwnie
wciśnięte pod kant małego daszku, skąd skręcając się niebożebnie trzeba było
sięgnąć topu. Bóle krzyża zapewnione przynajmniej na tydzień.
III. Bardzo delikutaśne ruszki po maluczkich chwycikach na 45% kanciku
wyraźnie rozgraniczyły tych ze stalowymi palcami od tych o delikatnych
dłoniach pianisty. Jednak nikomu nie udało się chwycić ostatnich klamek.
IV. Ta przystawka była chyba najbardziej oczywista. Albo robiłeś
pół-dynamiczne ruchy po wielgachnych, choć nieco obłych chwyciorach, albo
spadałeś z głuchym łoskotem ku uciesze rywali.
W przerwie między eliminacjami a finałem dobył się konkurs dynamicznego
przechwytu na 25% przewieszeniu. Koniki polne skakały wybijając się z dwóch
super chwytów do jednej, ogromnej klamy. Wspaniałą dynamiką popisał się
Michał Struzik, który był w świetnej formie tego dnia i wygrał konkurs.
Finał, ku zaskoczeniu Siedmiu Wspaniałych, trawersował w lewą stronę, a nie
w prawą, tak jak na ostatniej edycji. Po czterech ruchach w średnim
przewieszeniu trzeba było się wpasować w dach, a następnie wisząc na jednej
ręce przejść z niego w 45% przewieszenie trzymając nogi na tarcie. Trzech
finalistów zrobiło ten ruch bez pomocy nóg. Publika zapadła w trans.
Wszystkie oczy utkwione były drgające pośladki tych, którzy po uporaniu się
z dachem mieli jeszcze wystarczający zapas sił, żeby urobić metr lub dwa na
przerażającej pochylni. Tradycyjnie wygrał Piotr Szuca! Wspaniały a
jednocześnie bardzo skromny wspinacz z Gdyni. Brawa! Drugi był Michał
Struzik, a trzeci Marek Kakareko, czarny koń V edycji.
Wkrótce nastąpiło wręczenie nagród dla zwycięzców ostatniej edycji, a
niedługo potem ogłoszone zostały wyniki ogólnej klasyfikacji. Najlepszym
juniorem został Kuba Szumiło; niejeden senior może mu pozazdrościć talentu.
Podium, na którym stanęły zawodniczki, aż błyszczał, kiedy piękne dziewczyny
podniosły w górę medale. Złoto połyskiwało na piersiach Emilii Gruszewskiej,
Srebro skrzyło się na piersiach Marty Czepukojć, Brąz zdobił piersi Ani
Andruszkiewicz. Podział medali wśród panów był następujący: pierwsze Piotr
Szuca, drugie Michał Struzik i trzecie miejsce Robert Milewski.
Gratulacje!!!
Oczywiście zawody te nie odbyły by się bez pomocy wielu osób z naszego
środowiska. Przede wszystkim ludzi z Sekcji Wspinaczkowej PG, a szczególnie
Dominika Dybka. Dziękuję Panowie, bez Was niczego bym nie zorganizował.
Ogromne podziękowania należą się pracownikom Politechniki Gdańskiej, którzy
wspierali nas od samego początku: wiceprezes gdańskiego Akademickiego
Związku Sportowego - mgr Sawicki, kierownik Studium Wychowania Fizycznego i
Sportu PG - mgr Markowski, oraz opiekun Sekcji Wspinaczkowej - mgr Daniel.
Szczególne podziękowania należą się sponsorom zawodów: sklep Horyzont z
Gdyni, firma Fjord Nansen, sklep Kompas z Wrzeszcza, firma Ferrosan z
Warszawy - dystrybutor plastrów Compeed; firma Optix, której szefuje Andrzej Szewczyk; oraz firma Young Digital Poland. DZIĘKUJEMY BARDZO!!!
Artur Polański
|
|