|
 |
Finał Pucharu Polski, 16-17 grudnia, Kraków, KS "Korona"
Owiana mitem ściana na krakowskiej "Koronie" zgromadziła w sobotę i w niedzielę przede wszystkim tych wspinaczy, którym zależało na końcowych punktach w rankingu. Dużo osób odpuściło sobie ostatnią edycję, a szkoda, bo drogi były bardzo interesujące, a atmosfera naprawdę sympatyczna. Po sobotnich eliminacjach zawodnicy spotkali się ponownie w niedzielę - o godz. 16 zawody rozpoczęły się wspinaczką na czas. Wśród kobiet wygrała Renata Piszczek, za to dwie zawodniczki z Tarnowa: Edyta Ropek i Marta Bartosz naprawdę jej depczą po piętach. Co innego wśród panów. Choć coraz lepiej wypada Mateusz Ligas (też Tarnów), to w porównaniu z Tomkiem Oleksym nawet Łukasz Müller biegał tym razem znacznie wolniej. Zaś Tomek pokonał wszystkie biegi naprawdę po mistrzowsku, miejscami pokonując bardziej przewieszone partie ściany na samych rękach. Po krótkiej przerwie odbyły się finały kobiet na trudność. I tu niespodzianka: czwarte miejsce zajęła Aleksandra Taistra. Po sukcesach na zawodach juniorskich (czołowa pozycja w najstarszej grupie wiekowej dziewcząt) był to udany występ na zawodach seniorskich. Mając najsłabszy wynik w eliminacjach wystartowała jako pierwsza utrzymując aż do startu Uli Wróbel, a potem Renaty najlepszy wynik. Finał kobiet wiódł przewieszonym zacięciem, potem przechodził w dach (start był dokładnie pod nim). Czyli w sumie dość krótka i jak się okazuje wyceniona tylko na VI.4/4+ droga. A z dachem zmierzyła się tylko Iwona, przechodząc go w całości i bez problemu uzyskując top!
Za to finał panów był naprawdę arcydziełem. Już nie raz chwaliliśmy Piotra Kruczka, ale tym razem także należą mu się wielkie brawa. I choć główna walka rozegrała się dopiero pod koniec drogi, na trudnym zejściu! w dół, po którym należało jeszcze zrobić trawers pod daszkiem i wyjść do topowej klamy, to jednak bez problemu wyłoniła zwycięzcę i była też atrakcyjna dla publiczności. Finał startował od prawej do lewej partii ściany lekkim przewieszeniem, potem było dojście pod mały okapik, wyjście z niego (zatrzęsło to miejsce niektórymi zawodnikami - przy wpince bardzo pomagało wysokie wstawienie nogi), potem był trawers z rękami w dachu, po czym dopiero wspomniane już zejście i wymagające podejście. Nikt nie ukończył tej trudnej wspinaczki: najbliżej topu był Grzegorz Grochal, niewiele mniej Tomek Oleksy, reszta zawodników spadła na zejściu lub zaraz przed nim. W sumie bardzo wytrzymałościowe i techniczne wspinanie i prawie same wpuszczaki. W trakcie finału kolejny bardzo dobry występ miał Grzegorz Florek, Rafał Porębski i Filip Babicz.
Pierwsze cztery miejsca zawodów poniżej, także skrócony ranking po Krakowie. Reszta wyników jak tylko ktoś to wszystko policzy i wrzuci do komputera. No i przyśle do redPointa. Aha, zapomniałem o najważniejszym: Puchar Polski na trudność trafił do Iwony i Tomka, na czas do Renaty i no i oczywiście także do Tomka - gratulujemy wszystkim zwycięzcom. I niech Mikołaj przyniesie Wam pod choinę duży wór magnezji, a wiosna będzie szybko. Do siego roku! (pg)
|
|