 |
fight club fest 24 czerwca, Szczecin, deptak Bogusława
4:55 - za pięć minut zadzwoni budzik. Jadę dzisiaj do Szczecina na zawody Fight Club, organizowane przez FC team. Nie wiem jeszcze co mnie czeka, ale znając go, na pewno mnie zaskoczy... Marcin prowadzi mnie starymi drzwiami na korytarz gdzie stoi drabina, po której wchodzimy na półpiętro. Na schodach dociera do nas odurzający zapach środków chemicznych, spalonej farby i czegoś jeszcze. Niektóre okna są uchylone, inne nie mają nawet klamek. Wszędzie leżą gazety, książki, stare zabawki - zupełnie jakby ktoś opuszczał to miejsce w wielkim pośpiechu, zostawiając mniej ważne rzeczy... po chwili Yeti stwierdza sucho, że on już sobie pójdzie zająć się przygotowywaniem zawodów. Obchodzę wszystkie piętra opuszczonej kamienicy, oglądam okładki gazet: Jak będzie wyglądać świat w 2014, Nie dajmy się Unii i inne nagłówki rzucają mi się w oczy. W jednym z pokoi znajduje się wyjście na dach, z którego jest zawieszony highslack.
Wszystkie drogi są już ułożone. Po elewacji kamienicy biegną czasówki, zawodnicy będą się wspinać po fasadzie, dokręcono tylko kilka dodatkowych chwytów - będzie widowiskowo.
Buldery również gwarantują emocje. Pierwsze osoby już się zapisały na zawody, Tomek się zastanawia jak przeliczyć wyniki czasówek na punkty, a Alicja z Fight Club Team, dokonuje formalności związanych z zapisami...
Zaczęło się. Chłopaki robią czasówki ekspresowo, a buldery wymagają wielu podejść - jest widowisko.
Mieszkańcy z sąsiedniego budynku wyszli na balkony, stoją w oknach i z niedowierzaniem przyglądają się wyczynom zawodników. W tle słychać regularny dźwięk paintballowego strzelania, a DJ podbija atmosferę muzyką.
Wieczorem, kiedy słońce już się chyli ku zachodowi, Yeti wchodzi na high slacka. Słońce świeci mu w plecy, a cały team stoi za nim na dachu kamienicy. Rozpoczynają się chwile koncentracji i skupienia. Marcin wielokrotnie dotyka stopą slacka, sprawdza zabezpieczenia. Pierwsza próba wywołuje wielką falę - taśma między budynkami, mimo iż jest naciągnięta do granic możliwości okazuje się być wyjątkowo miękka i każde drgnięcie i zachwianie się na niej jest przez to potęgowane. Marcin nie daje za wygraną i w końcu po wielu próbach zakończonych lotem, udaje mu się przejść kilka metrów, po których niestety odpada. Po nim swoich sił próbują również Palm i Waldek. Jeszcze kilkakrotnie próbują przejść slacka. W końcu jednak muszą dać za wygraną, przynajmniej na ten wieczór.
Słońce już zaszło, teraz reflektory rozświetlają arenę zmagań zawodników. Szykuje się finał czasówek i skoków do chwytów, na którym zawodnicy pokazują co jest możliwe, a na co widzowie patrzą z niedowierzaniem.
Jeszcze tylko wręczenie nagród, podziękowania i piwo dla całego FC teamu, na które sobie zasłużyli.
Alex
(i) pełne wyniki >>
(i) zobacz galerię zdjęć z zawodów >>
Wielkie podziękowania sponsorom!!: firmie MARMOT za ufundowanie bonów na swoje produkty o wartości 1700 zł, Andegrand za ciuchy i obsługę sceny, PSS Społem za super żarełko i w końcu STR, które nie tyle udostępniło nam kamienicę przeznaczoną do remontu, ale również dofinansowało budowę ścianki i nieodpłatnie u życzyło sceny i nagłośnienia.
Muzę puszczało ABCKRU - kultowa szczecińska stacja radiowa!!
Dzięki wszystkim, którzy pomogli nam przy organizacji imprezy!!
Spotkamy się po sezonie, szykujcie się na nowy FC
Nie szukajcie logiki, na pewno Was zaskoczy!!
FC team Szczecin (www.wspin.szczecin.pl)
(zdjęcia z zawodów: Alexander Beneke, Tomek Koch, Palm)
|