|
 |
Boulderdash 4
Kraków, 20 grudnia
Godzina 8 rano okazała się absolutnie nokautująca. Nie można było oprzeć się wrażeniu, że PZA i ReniSPORT, wymyślając szatański pomysł preeliminacji, zapragnęły pokarać wszystkich leni, którzy zlekceważyli zawody z cyklu PP w boulderingu. Patrząc na Adama Pustelnika, głównego konstruktora, zdawało mi się, że czuję się dokładnie tak, jak on wygląda. Całonocne kręcenie przystawek dało bowiem o sobie znać i Adaś wyraźnie potrzebował mocnej kawy razy 3...
W zupełnie innym stanie używalności był współkonstruktor niektórych przystawek - Andrzej Mecherzyński-Wiktor, który od razu wczuł się w rolę nadwornego konferansjera ReniSPORTU. Cytaty, anegdotki z życia klubu i ulubionych zawodników, filozofie metafizyczne wplecione w dosyć przyziemną rzeczywistość i jeszcze raz cytaty, cytaty, cytaty - najwyraźniej na Mechaniorze wczesna pora nie zrobiła wrażenia.
W preeliminacjach 3 grupy łojantów miały do pokonania 8 problemów. Od technicznych wstawek przez trochę bardziej siłowe dwójki i trójki, po cięższe już przechwyty po strukturach. Na próbę wystawione zostały więc różne umiejętności. Najlepszych 20 mężczyzn i 10 kobiet przeszło do kolejnego etapu - półfinałów oraz dostało pierwszą nagrodę - osławioną koszulkę. Półfinały to 4 przystawki pokonywane przez zawodników już zgodnie z formułą PZA. Czas start i w bój ze strefy wychodzą kolejni pretendenci do wzięcia udziału w ostatecznych starciach o 19.00, a wszystko odbywa się pod bacznym okiem Mechaniora i wspomagającego go Rafała Nowaka. Wśród panów najdzielniej poczynało sobie aż 11 zawodników, którzy tym samym uzyskali awans do finałów. Najlepiej wypadł Piotr Bunsch (MKS Tarnovia), który jako jedyny pociągnął wszystko w tzw. sajcie. Zaraz za nim uplasowali się Marcin Mach (KS Korona Kraków), Konrad Ociepka i Marcin Wszołek (gwiazdy ReniSPORTU). Jeśli chodzi o kobiety, najsilniejsze po półfinałach okazały się Klaudia Buczek (MKS Tarnovia) i nieśmiertelna ulubienica tłumów, zawodniczka krakowskiej Korony, Marta Lenartowicz. Do finałów dostały się również koleżanki zza granicy: Lenka Micicova (aktualna Mistrzyni Słowacji w boulderingu) oraz Nataliya Vasylenko z Ukrainy, co okazało się być potem czynnikiem decydującym.
Po kilkugodzinnej przerwie i specjalnym pokazie filmowym z okazji 14-lecia ReniSPORTU przyszedł w końcu czas na decydujące zmagania. Jeszcze tylko krótka prezentacja zawodników i można zacząć się emocjonować. 4 problemy po 5 minut na każdy. O ile pierwsze 2 zarówno dla pań jak i dla panów okazały się dosyć rozgrzewkowe (i obfitowały w różne warianty przejścia), o tyle kolejne sprawiły już pewne trudności. Dla kobiet była to zmodyfikowana wersja skoku mężczyzn i biegnąca po kancie najstarszej części hali przystawka ze startem trudniejszym niż mogłoby się wydawać. Wśród panów spore zamieszanie siały natomiast wstawki na przystawce nr 3 po przeciwnej stronie ściany i ostatni boulder po strukturach. Jak się szybko okazało, ruchy w plecy do najprostszych nie należą i nawet imponująca dynamika Tomka Oleksego niewiele mogła pomóc. Jednak co za dużo powagi, to niezdrowo, o czym zdawali się pamiętać konferansjerzy skutecznie rozładowując napięcie. Nie podołali tylko jeden jedyny raz, gdy na arenie pojawiła się postać dosyć już kultowa - Marcin Wszołek. Popis nadludzkiej mocy zelektryzował podekscytowaną publiczność, która po histerycznych spazmach i piskach musiała na chwilę przycichnąć, by dojść do siebie po tym, co zobaczyła parę sekund wcześniej. Szybki oddech i trzeba dopingować kolejnych mocarzy, chociaż jak powiedział Rafał Nowak zawody chyba już się skończyły. W istocie, ani Konrad Ociepka, ani Marcin Mach, ani też bezbłędny w półfinałach Piotrek Bunsch (notabene najlepszy transfer ostatnich lat ;)) nie zdołali przełamać hegemonii Marcina, który jak się okazało po szybkiej kalkulacji, urobił wszystkie przystawki finałowe on-sightem. Podobnie zresztą potoczyły się losy Lenki Micicowej (Słowacja) - triumfatorki w kategorii kobiecej. Na drugich miejscach uplasowali się Oliwia Bechyne-Goś i Piotrek Bunsch, a na trzecich Nataliya Vasylenko i gorszy o próbę od Piotra Bunscha - Konrad Ociepka. Nie należy zapominać, że zawody w Krakowie były jednocześnie ostatnią odsłoną Pucharu Polski, który w tym roku trafił w ręce Edyty Ropek (w Krakowie poza finałem) i oczywiście Marcina Wszołka, który w klasyfikacji generalnej pokonał ostatecznie Tomka Oleksego.
Brawa dla: organizatorów za minimalne opóźnienia, konstruktorów za pomysłowość i trud włożony w realizację wizji, niezastąpionej publiczności, która jak zwykle nie zawiodła, komisji antydopingowej pojawiającej się znikąd za element zaskoczenia i oczywiście dla głównych bohaterów, czcyli zawodników za dostarczenie niezapomnianych wrażeń. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów w nadchodzącym sezonie! (Monika Młodecka, ŁKW)
[pełne wyniki i zdjęcia (ReniSPORTU) >>]
|
|
e-mail: info@redpoint.pl (c) 2000-2001 red point grafix Strona zoptymalizowana dla rozdzielczności 800x600 lub wyższej, true color, hosted by NetArt |  |
|
|