III edycja Pucharu Polski
seniorów
Gdańsk 21-22.05.00
III
edycja Pucharu, mimo prób pokrzyżowania przez pogodę, była bardzo udana.
Umieszczenie jej w Gdańsku dało szansę wystartowania zawodnikom z Trójmiasta,
mających najdalszy dojazd na poszczególne zawody. Wejście czterech z nich
do półfinału świadczy o ich naprawdę dobrym poziomie - może zmobilizuje
ich to do wyjazdów. Zmiana rangi zawodów z rankingowych na puchar zdopingował
również organizatorów, którzy w pełni stanęli na wysokości zadania. Obiekt,
na którym rozegrano zawody należy do najwyższych sztucznych obiektów w
kraju - ustępuje tylko łukowi w Szczecinie. Sama wysokość ściany (25 m),
lekkie przewiesznie, jak i rodzaj chwytów powodowała,
że aby pokonać całe drogi trzeba było wykazać się nie lada wytrzymałością
i silną psyche, gdyż odległości między punktami zwiększały się wraz z wysokością.
W eliminacjach zatopowało jedenastu zawodników i cztery zawodniczki (na
21 panów i siedem pań), przy czym do półfinału weszło 16 panów - kobiety,
oprócz jednej, spotkały się od razu w finale. Wśród panów bardzo dobrą
formą oraz wytrzymałością popisał się Piotr Drobot - na drodze półfinałowej
jego bardzo długie przejście wzbudziło duży podziw. Zupełnie
inny styl pokazał np. Michał Górzyński - zdecydował się na przestrzały
do kolejnych chwytów, co pozwoliło mu zajść prawie pod okap. Jego pokonanie
gwarantowało top, co stało się udziałem czterech zawodników: Marcina Wróbla,
Tomka Oleksego, Rafała Porębskiego i Grzegorza Florka.
W finale problematyczne okazało
się miejsce w 1/3 długości drogi, gdzie bardzo małe chwyty zmuszały do
uważnej wspinaczki. Skończyło się to odpadnięciem trzech zawodników właśnie
w tym miejscu, zaś kosztujące dużo siły przedarcie się dalej pozwalało
zajść niewiele wyżej. Najlepiej z cruxem poradził sobie Paweł Wojtas, pokonał
go bardzo szybko, nie tracąc tyle siły, co pozostali zawodnicy i dzięki
temu miał jeszce zapas na kolejne ruchy.
Wśród pań najwyżej doszła
Iwona Gronkiewicz-Marcisz, plasując się o parę przechwytów wyżej niż Renata
Piszczek. Obie panie przeszły jednak cały dolny odcinek drogi - zatrzymało
ich dopiero kolejne, większe przewieszenie. Poniżej tego miejsca łączyły
się droga męska i damska, lecz jak już wspomniałem, nie było nam dane zobaczyć
pokonania jej w całości.
W konkurencji na czas zwyciężyli:
Tomasz Oleksy i Renata Piszczek. Po zawodach beczkę piwa od sponsora wypito
"w baszcie", bawiąc się tam aż do rana. (pg)
|