|
 |
Adam Pustelnik o Tarnie
 Adam na Adieu Wolfgang, Gorges du Tarn (zdj. www.szafagra.com) |
Chociaż nie ma co narzekać, bo i tak byliśmy poza
sezonem. Byłbym zapomniał o wysypce, która dopadła prawie wszystkich, a jej
nieodłącznym elementem było wkurzające swędzenie. Co do dróg, to dla mnie
przed wyjazdem Tarn kojarzył się z długimi, 70 metrowymi liniami i długimi
runoutami. I jedno i drugie można na miejscu spotkać, co prawda nie w
zdecydowanej przewadze. Na początku był to dla mnie straszny wkręt - spróbować wszystkie te przedługie linie. Frajda niezła, bo pod koniec lufa jest jak w górach na drugim wyciągu. Z czasem jednak wkurzyło mnie to, że na takich drogach po pierwssze nie ma konkretnych
przechwytów, ktore byłyby trudne (a co ja zdecydowanie lubię), po drugie na
trudność drogi składa się też konieczność udźwignięcia liny... I co
mnie najbardziej wkurzyło - straszne przekręty ze zjazdami. Mieliśmy linę
60 metrową i niekiedy asekurujący musiał się bardziej napracować przy
opuszczaniu, niż prowadzący przy wspinaniu. Po tych jazdach ustaliłem sobie, że będę chodził na drogi do 50 m długości, nie więcej.
 Adam na Morlock Shocker podczas zeszłorocznego wyjazdu na Frankenjurę (zdj. www.szafagra.com) | Co do wycen i 8b w sightcie miałem i mam pewien problem. Spodziewałem się, że wyjazd ten będzie
miał dla mnie charakter bardziel rozwspinaczkowy i że nie mam jeszcze tyle
siły, by porobić coś trudnego. Ciągle jeszcze jestem spasły po zimie, a formę
naogół łapię gdzieś po 2-3 tygodniach porządnego wspinania. Zresztą w
sezonie zawsze na początku jedziemy do Frankenjury, a tam wiem co oznacza
dana wycena/droga i szybko mogę powiedzieć na ile mniej więcej mnie stać. Z
tych właśnie względow ciężko mi sensownie wypowiedzieć się, czy w Tarnie
jest Jamajka czy nie. Po prostu nie mam żadnego punktu
odniesienia. Wspinałem się tylko tam i nawet sam nie wiem, czy to co
zrobiłem ma 8b i powinienem się cieszyć, czy to jakaś ściema
i lepiej sobie odpuścić. Nawet to, że zrobiłem taką drogę w OS'ie 3 dnia
rozwspinu bardziej wkurzyło mnie, niż ucieszyło, bo ruszałem się jak kłoda, a w zeszłym sezonie na maksymalnym zgraniu ze skałą drogi tego stopnia gięły mnie
spokojnie. Dlatego podchodzę do tego z dystansem. Staram się nie patrzeć na
te drogi ktore zrobiłem jak na mega linię i odrzucić to, że stoi przy nich
jakaś wycena, bo jak na razie sam nie czuję jakiej trudności były one dla
mnie.
A drogi w Tarnie są bardzo ładne i wydaje mi się, że w miejsce to jest
warto pojechać jak najszybciej, póki jakość skały jest jeszcze dobra (a
jest świetna, bo to naprawdę młody rejon) i nie wyślizgają jej coraz większe grupy wspinaczy.
Aloha, Adaś
|
|