|
 |
Wniebowzięcie Anno Domini 2003 c.d.
Wybór padł na Szwajcarię, gdzie z racji wysokości upały jakby mniejsze, a sielankowe krajobrazy i dostępna w sklepach gandzia zupełnie pasowały nam pod weekend zwany Wniebowzięciem. Mateo po skandalusie, jaki wywołał cementując i tak wykute dziury na Power of love postanowił zemścić się na skałach i ludziach i pociągnąć cos Os-em. Styl ten jak wiadomo nie jest jego najmocniejszą stroną, a jego marzeniem stało się zniwelowanie różnicy między RP, a OS-em do jedynych trzech stopni w skali francuskiej...
Marzenie było pobożne więc się we Wniebowzięcie spełnić musiało. Zasiekał więc chłop swoje pierwsze 7c OS-em (Base Jump)w dziurze zwanej Simplon Dorf tuż przy włoskiej granicy. Beny też jak na Wniebowzięcie przystało przebił się przez magiczne wrota, czyli 7a OS i to nie jeden raz.... Widać rozstania służą nawet po 30-tce. Gacek (Kudłaty) jako jedyny z ekipy spędził Wniebowzięcie bardziej przyziemnie (nie myślcie tylko, że na bulderach). Podniesienie swojej Osowej poprzeczki nie powiodło się z braku dróg o odpowiednich trudnościach i chłopowina szwędrał się tradycyjnie po siódemkach c (Base Jump, Ferdinand Purrligaager).
Co najważniejsze widziano wiele pięknych miejsc ze śnieżnymi pikami w tle, a zaraz po ustaniu upałów i ruchu pielgrzymkowego chłopaki wróciły cało na ziemię, a Mateo nawet na komin, w celu pozyskania środków na dłuższego i bardziej wniebowziętego (czyt. OS-eowego) tripa. (jk)
[zdjęcia z wyjazdu]
|
|